Blog
Miejsca z „the” i bez „the”
Zapewne wiecie, że w języku angielskim idąc do kina mówimy I’m going to the cinema, będąc na poczcie mówimy I’m at the post office, ale o swoim dziecku mówimy, że jest at school, a gdy ktoś jest chory, to ta osoba jest in hospital. Jak widać, raz używamy the, a raz nie. Jak zatem łatwo zapamiętać kiedy stosować the, a kiedy nie?
Można na różne sposoby. Na przykład na pamięć. Ale można też skorzystać z prostej zasady, którą z chęcią się dziś z Wami podzielę.
Spójrzmy na listę najważniejszych miejsc, gdzie idziemy bądź jesteśmy, a mówiąc o tym nie używamy słowa the:
work – praca
Kursy Językowe Online
Ucz się języków w luźnej atmosferze i z lektorem, który będzie Twoim językowym partnerem od pierwszej lekcji.
school – szkoła
university, college – uniwersytet
hospital – szpital
prison – więzienie
church – kościół
home – dom
Co mają wspólnego ze sobą te miejsca? Chociażby to, że korzystając z nich z założenia NIE PŁACIMY bezpośrednio za usługi, które są tam wykonywane. Nie płacimy za pracę (a wręcz przeciwnie, to nam za nią płacą), nie płacimy za szkołę (publiczną, oczywiście), tak samo jak za uniwersytet. Nie płacimy za pobyt w więzieniu (nie pieniędzmi w każdym razie) czy za pobyt w szpitalu (ponownie, wyrażenie powstało zanim ktoś pomyślał, że można za prywatną służbę zdrowia brać pieniądze). I tak dalej.
Dlatego aby zapamiętać z którymi miejscami nie używamy the, to zapamiętajmy w których miejscach standardowo nie płacimy pieniędzmi za usługi tam świadczone.
Z kolei jeśli dane miejsce z założenia pobiera opłatę za świadczone usługi, to zazwyczaj używamy the:
the cinema – kino
the theatre – teatr
the post office – poczta
the station – dworzec
Sposób przez mnie przedstawiony może nie jest w 100% zgodny z prawdą, ale pozwala w dużej mierze przyswoić sobie te miejsca, gdzie mówiąc o nich z założenia nie używamy the.
Niemniej jednak warto zwrócić uwagę, że w konkretnej sytuacji mówi się the church, the prison, the hispital itd. Kiedy? Wtedy, kiedy udajemy się/jesteśmy w danym miejscu, ale nie w celu, do jakiego miejsce to ma służyć. Popatrzmy:
Ben is in hospital. – Ben jest w szpitalu. (jako pacjent)
Ben’s mother is in the hospital now. – Matka Bena jest teraz w szpitalu. (przyszła w odwiedziny do syna, nie jako pacjent)
I go to church every Sunday. – Chodzę do kościoła co niedzielę. (na mszę)
I’m going to the church to take some pictures. – Idę do kościoła zrobić kilka zdjęć (jako turysta)
Her son goest to school. – Jej syn chodzi do szkoły. (jako uczeń)
She’s going to the school today to see her son’s teacher. – Ona idzie dziś do szkoły zobaczyć się z nauczycielką syna.
Jest już późno, więc idę do łóżka – I’m going to bed now. Jak widać, w wyrażeniu tym też nie używamy the. Może dlatego, że za sen – na szczęście – nie trzeba płacić pieniędzmi.
Również na blogu:
Zobacz też
-
Z przymrużeniem oka
Chcesz zostać tłumaczem języka angielskiego? Nic łatwiejszego! Bierzesz do ręki słownik, włączasz jakiś elektroniczny translator i bierzesz się do dzieła. Po jakimś czasie dochodzisz do wniosku, że stworzony przez Ciebie tekst polski lub angielski to zupełny bełkot. Dlaczego tak się dzieje?
-
Oto jest pytanie
Dzisiaj najsławniejszy cytat z Szekspira pomoże nam zapamiętać ważną, a prostą zasadę językową.
-
Skoro Michael Jackson umarł, to …
… powinniśmy mówić o nim głównie w czasie past simple. Dlaczego?
-
Metody nauczania a „złoty środek”
Ostatnio zostałem zapytany w jednym z komentarzy co myślę o metodzie Callana. Zamiast krótko odpisywać Danucie, która się pod tym pytaniem podpisała, postanowiłem spojrzeć na kilka różnych metod nauki języka. Nie będę opisywał tu każdej z osobna oraz nie będę serwował fachowych nazw wraz ze szczegółową analizą każdej. Opis ten będzie raczej moją subiektywną oceną…
-
Różnice w brytyjskim i amerykańskim angielskim – część 1
Pozwólcie, że opowiem Wam (podobno prawdziwą) historię, którą usłyszałem na studiach. Pewien Brytyjczyk, nazwijmy go Hugh, pojechał do USA. Poszedł do sklepu i zapytał sprzedawczynię: Do you flog fags here? Sprzedawczyni zdębiała słysząc te słowa. Jak myślicie, dlaczego?